otmuchow.info     

Copyright by otmuchow.info - 2004/2007         

Start/Galeria Foto

 

  • Ogrojec. Osobliwym zabytkiem, ktory choc bardzo przeksztalcony, przypomina swoja historia dawne obyczaje. Usypal ten wzgorek jako wyobrazenie Gory Oliwnej i ozdobil odpowiednimi obrazami (dzis nowymi) - przypominajacymi prosbe Chrystusa o odsuniecie oden kielicha goryczy - pewien otmuchowianin Jozef Schmolke w 1814 roku na pamiatke cudownego "uwolnienia od demona alkoholu". Stalo sie to w wyniku pielgrzymki do Czestochowy, ktora odbyl w 1811 r. dolaczajac do 30 pielgrzymow z Otmuchowa. Cala historia przedstawia sie tragicznie ... Jozef Schmolke byl synem celnika. Zalozyl w 1801 roku interes kupierski. Dzieki malzenstwu z Anna Maria Hoppe, corka szewca, uzyskal znaczny posag, ktory zainwestowal w rozwiniecie interesu. Sukces w interesach i z tym zwiazane liczne podroze, kontakty z przeroznymi ludzmi, hazard i hulanki uczynily z niego pijaka i awanturnika na cala okolice. Po pewnym czasie demon alkoholu ogarnal go calkowicie i doprowadzil do szalenstwa, zwlaszcza ze owczesna wodka nie byla tak dobrze destylowana i czasami zdarzalo sie pic cos trujacego. Pewnego zimowego dnia roku 1810 Jozef Schmolke osiagnal szczyt szalenstwa alkoholowego. Najpierw zrobil awanture w karczmie w Strzelinie, pozniej pijany wracal pieszo do Otmuchowa. Upadl przy drodze i tylko dzieki litosci jadacego wozem chlopa dotarl do domu. Tutaj zas jego atak obledu tak wystraszyl rodzine, ze zona musiala wezwac straz miejska. Schmolke zostal wtracony do wiezienia, ktore znajdowalo sie wtedy w starej wiezy Bramy Nyskiej. Niestety nie byl to koniec jego szalenstwa. Schmolke postanowil sie zabic skaczac z duzej wysokosci na kamienna podloge. Zamiar ten uniemozliwil mu w pore straznik. Wezwano sedziego miejskiego a nastepnie biciem ukarano nieszczesnika. Kilka dni pobytu w wiezieniu odizolowalo sila rzeczy Schmolkego od alkoholu oraz doprowadzilo do otrzezwienia i odtrucia. Z czasem Schmolke siedzac samotnie w celi zaczal sie zarliwie modlic. Pewnego dnia zobaczyl z celi spora grupe ludzi - mieszkancow Otmuchowa udajacych sie na pielgrzymke do Barda. Skruszony Schmolke zaczal blagac o litosc i wyprosil pozwolenie na udzial w tej poboznej wedrowce. Jako pokutnik udal sie do sanktuarium w Bardzie. Tam ponoc zostal w cudowny sposob wyleczony z alkoholizmu. Z radosci i wdziecznosci slubowal ze uda sie z podziekowaniem do Czestochowy. Tam tez udal sie niebawem i zlozyl publiczne slubowanie, ze po powrocie do domu na pamiatke swojego nawrocenia i wyleczenia zbuduje kapliczke - Ogrojec. Zamiar ten jednak odwlekal sie, gdyz interesy Schmolkego znacznie podupadly i nie mial pieniedzy. Prawdopodobnie pewnej nocy jemu i jego zonie przysnila sie otoczona blaskiem postac kobieca, ktora wezwala do dotrzymania slubowania. Gdy mieszkancy Otmuchowa dowiedzieli sie o tym, postanowili wspomoc uczciwego i poboznego juz wtedy Schmolkego. Ten to udal sie do pewnej wioski kolo Zabkowic, celem skopiowania istniejacego tam Ogrojca. Po powrocie przeznaczyl cale swoje oszczednosci w wysokosci 180 Talarow na sfinansowanie podobnej budowy w Otmuchowie. Tak oto w roku 1814 powstal ten osobliwy zabytek. Ogrojec poswiecony zostal przy udziale olbrzymiej ilosci mieszkancow miasta. Na znak odwrocenia sie Schmolkego od pijanstwa oraz ku pamieci potomnych zmieszano w czasie budowy resztki szkla z kieliszkow i butelek z zaprawa. Mial to byc swoisty znak i ostrzezenie. Fundator Ogrojca juz nigdy pozniej nie zagladal do kieliszka pozostajac wiernym swojemu slubowaniu. Zmarl 2 stycznia 1830 roku w wieku 66 lat.